przejdz do zawartosci

up

Szukaj




wielkość czcionki A A A

Wybrałam Warszawę. Pomyślałam, że to będzie ciekawe miejsce – mówi Eileen Gricuk, Kanadyjka chińskiego pochodzenia

photo1, Obcokrajowcy o PolsceNina Hałabuz: Urodziłaś się w Kanadzie, ale Twoja rodzina pochodzi z Chin. Jak to się stało, że trafiłaś do Polski?
Eileen Gricuk, Coach: Przyjechałam do Warszawy w 1990 r. Pracowałam wtedy w Arthur Andersen, międzynarodowej firmie consultingowej, która miała kilkadziesiąt biur na całym świecie. Lubiłam podróże i postanowiłam spróbować popracować za granicą. Dali mi do wyboru trzy biura: na Bermudach, na Węgrzech i w Polsce. Wybrałam Warszawę – to było tuż po upadku komunizmu, dużo słyszałam o Lechu Wałęsie, Solidarności, polskiej transformacji. Pomyślałam, że to będzie ciekawe miejsce.

NH: Jakie wrażenie zrobiła na Tobie Warszawa?
EG: To było zupełnie inne miasto niż teraz – bloki, socjalistyczna architektura, puste sklepy. Pamiętam agenta nieruchomości, który pomagał nam wynająć mieszkanie. Na pierwszym spotkaniu powiedział, że za 2 miesiące ucieka do Stanów Zjednoczonych, bo w Polsce nie ma przyszłości. A ja właśnie przyjechałam! Ale ani przez chwilę nie żałowałam tej decyzji.

NH: Czyli mieszkasz w Polsce od 20 lat?
EG: Nie. W 1993 r. wyszłam za mąż i razem z mężem wyjechaliśmy do Londynu. Tam urodzili się nasi synowie. Po 6 latach postanowiliśmy wrócić do Warszawy – chcieliśmy żeby chłopcy wychowywali się w polskiej kulturze, blisko rodziców męża.

NH: Z zawodu jesteś coachem. Na czym właściwie polega Twoja praca?
EG: Pracuję z ludźmi, którzy czują, że jakoś utknęli w swoim życiu zawodowym lub osobistym. Wspólnie zastanawiamy się nad tym „co dalej?”. Pomagam im podjąć decyzje, a potem przełożyć je na działanie. Efektem jest większa samoświadomość i zdolność do radzenia sobie z problemami, które się pojawiają. Widzę, jak moi klienci odnajdują samych siebie, stają się bardziej autentyczni i pogodzeni z sobą. Na polu zawodowym zdobywają większą pewność siebie, a w życiu rodzinnym stają się bardziej zaangażowani.

NH: Czyli jesteś jak psycholog?
EG: Praca coacha i praca psychologa mają ze sobą sporo wspólnego, ale koncentrujemy się na innych rzeczach. Psycholog patrzy w przeszłość, analizuje ją, szuka przyczyn problemów. Coach patrzy w teraźniejszość i przyszłość. Pracuje z klientem po to, żeby ułożyć najlepszy plan działania. Moi klienci zwykle stoją na jakimś rozdrożu, czują się nie do końca spełnieni, chcą się rozwijać albo zmienić coś w swoim życiu. Rozmawiamy o ich potrzebach, rozważamy różne scenariusze, znajdujemy rozwiązania. Oczywiście doświadczenia z przeszłości są ważne, ale patrzymy na nie tylko w kontekście lepszej przyszłości.

NH: A jak Twoja praca wygląda w praktyce?
EG: Pracowałam z menedżerką jednej z dużych firm consultingowych, która odnosiła spore sukcesy, ale w pewnym momencie poczuła, że przestało jej to sprawiać przyjemność. Okazało się, że ona chciałaby wrócić do swojej młodzieńczej pasji, czyli rysunku. Odeszła z korporacji i założyła firmę projektową. Miałam też klienta, z którym jego firma pożegnała się po tym, jak przeprowadził dla niej bardzo skomplikowaną restrukturyzację w branży medialnej. Rozważał różne scenariusze i poważnie rozważał otwarcie restauracji. Zaczęliśmy go do tej zmiany przygotowywać: ułożyliśmy biznes plan, analizowaliśmy rynek, projektowaliśmy strukturę przyszłej firmy. I po kilku tygodniach mój klient uznał, że restauracja to nie jest chyba to, w co rzeczywiście chce się zaangażować. Założył biznes, który pozwala mu znacznie lepiej wykorzystać dotychczasowe doświadczenia.

NH: Czy obcokrajowcowi dobrze prowadzi się biznes w Polsce?
EG: Mi jest łatwo, ale mam bardzo prostą formę biznesu – po prostu prowadzę działalność gospodarczą. Z urzędami jakoś sobie radzę, chociaż mój polski pozostawia dużo do życzenia – staram się radzić sobie sama, a jeśli nie jestem w stanie pójść dalej, to zawsze znajdzie się ktoś, kto jest gotowy pomóc. Potrzebuję tylko wsparcia księgowego. Ale wyobrażam sobie, że przy bardziej skomplikowanej działalności, zwłaszcza, kiedy potrzebne są licencje czy koncesje, relacje z urzędami mogą być znacznie bardziej uciążliwe.

NH: Jaką radę dałabyś przyjacielowi, który zastanawia się nad przyjazdem do Polski i pracą tutaj?
EG: Poradziłabym mu, żeby był otwarty na nowych ludzi. Szybko przekona się, że Polacy są niezwykle gościnni i przyjaźni. Networking, czyli kontakty i relacje z ludźmi, to klucz do sukcesu w Polsce. Poza tym radziłabym mu, żeby nie przeraził się bariery językowej. Język polski jest uważany za bardzo trudny, ale wielu młodych ludzi mówi po angielsku. A jeśli nawet pojawia się problem w kontakcie z konkretną osobą, zawsze znajdzie się ktoś, kto może pomóc.

Poleć znajomemu | Wersja do druku