Wydarzenia
Skała, którą chce zobaczyć każdy żeglarz, zdobyta!
Fot. http://www.operonracing.com/index.html
Zbigniew ‘Gutek' Gutkowski opłynął przylądek Horn w ramach okołoziemskich regat Velux-5-Oceans i stał się tym samym pierwszym Polakiem, który dokonał tego wyczynu podczas wyścigu samotnych żeglarzy.
Gdy zarys przylądka pojawił się na horyzoncie, Gutek zapalił cygaro, zrobił kilka zdjęć i pożeglował dalej, walcząc o utrzymanie drugiej pozycji w wyścigu.
Opłynięcie przylądka Horn, który wyznacza granicę pomiędzy Pacyfikiem a Atlantykiem, jest niezwykle trudnym zadaniem dla żeglarzy, bo przez większość roku panują tam fatalne warunki pogodowe. Gutek najwidoczniej zasłużył na łaskę morskich demonów, bo zobaczył Horn skąpany w słońcu, ale świętował ten sukces nietypowo, bo samotnie, na jachcie Operon Racing klasy Eco 60.
Cztery miesiące temu Gutek i czterej inni żeglarze-samotnicy wystartowali z La Rochelle we Francji w ramach pierwszego etapu oceanicznych regat Velux-5-Oceans, będących najdłuższym i najbardziej wymagającym wyścigiem żeglarskim dookoła świata. Regaty realizowane są w pięciu etapach, podczas których uczestnicy pokonują w sumie dystans ok. 30 000 mil morskich (ok. 55 500 kilometrów). Gutek jest pierwszym w historii żeglarzem z Polski, który wziął udział w tej prestiżowej imprezie.
Gutek ściga się od zawsze. Przez kilka lat był w kadrze narodowej i reprezentował Polskę w klasie 470 a w 2000 roku wziął udział w okołoziemskich regatach wielokadłubowców The Race na pokładzie katamaranu Warta-Polpharma. Właśnie wtedy po raz pierwszy opłynął przylądek Horn. Żeglarstwo regatowe jest Gutka pasją, która najwyraźniej łączy się z wyjątkowym talentem. Mimo że jacht Operon Racing jest starszy niż łódki rywali i ma mniejszą powierzchnię żagli, Gutek podejmuje równorzędną walkę z najlepszymi, dzięki temu że jest świetnym taktykiem i nawigatorem. Zarówno do Kapsztadu jak i do Wellington dopłynął na drugiej pozycji, ustępując tylko Bradowi Van Liew z USA. Do Punta del Este, gdzie znajduje się meta trzeciego etapu regat, zostało niecałe 500 mil morskich a polski żeglarz, chociaż zmaga się z awarią kilu, nadal walczy jak lew, aby utrzymać możliwie najwyższą lokatę.
Mówi się, że oceaniczne regaty samotników należą do najcięższych wyzwań sportowych i dlatego na udział w nich porywają się tylko prawdziwi twardziele. Gutkowi nie doskwiera samotność, ogrom przestrzeni czy skrajny wysiłek fizyczny, przeciwnie, dla niego są to powody do dziecięcej wręcz radości.
(mm)
Zdjęcia dostępne na: http://www.operonracing.com/index.html



