przejdz do zawartosci

up

Szukaj




wielkość czcionki A A A

Manufaktura Czekolady

COŚ PYSZNEGO, CZEKOLADOWEGO…

Dwóch marzycieli, z zawodu informatyków, pracujących w korporacjach, a przyjaźniących się od szkolnej ławy, postanowiło założyć własną firmę. Pomysłów było dużo – od tych, związanych z IT, aż po… fabrykę czekolady. Po szczegółowym rozpatrzeniu ich wszystkich pod kątem potencjału biznesowego, stanęło na fabryce czekolady. Wprawdzie żaden z nich niczego o produkcji czekolady nie wiedział, ale od czego jest Internet i fachowe książki?

Kiedy już wiedza teoretyczna została zdobyta, marzyciele wyznaczyli sobie trzy mury do zdobycia. Pokonanie ich miało zadecydować, czy sen się ziści: po pierwsze – zdobycie ziarna kakaowca, po drugie – zdobycie maszyn, po trzecie – zdobycie lokalu.

PO PIERWSZE – ZIARNO KAKAOWCA

Okazało się, że w Polsce tylko jedna firma je sprowadza. Minimalne zamówienie – kontener, czyli 22 tony, w przeciwnym razie nie opłaca się nawet wpisać danych nowego kontrahenta do bazy komputerowej.

Ostatecznie, udało się pokonać pierwszy mur. Szczegóły niech pozostaną słodką tajemnicą... Marzyciele zaczęli eksperymenty z prażeniem. Zapisywali temperatury, czas prażenia, oceniali smak. W końcu się udało.

PO DRUGIE – MASZYNY

Również zdobycie tego muru było okazją do przekonania się, że urządzenia do produkcji czekolady oznaczają po prostu linię produkcyjną. Dobrą może do produkcji przemysłowej – tu wkładamy półprodukty, tam naciskamy guzik… Ale Marzyciele CHCIELI MIEĆ MANUFAKTURĘ – samodzielnie prażyć wyselekcjonowane ziarna, samodzielnie miażdżyć… Musieli więc pokonać kolejne rafy, ale jeden z nich w porę przypomniał sobie, że w Indiach widział Hindusów wyrabiających mąkę z ryżu, za pomocą prostych maszyn. Może by się nadawały i do ziaren kakaowca?... Sprawdzili. Nadawały się.

PO TRZECIE – LOKAL

Lokal też zdobyli. Ale to chyba nikogo nie dziwi, skoro udało się pokonać dwa poprzednie mury…

Później od znajomego z pokrewnej, „kawowej” branży dowiedzieli się, że na plantacjach kawy i kakao najczęściej dochodzi do nadużyć - niewolniczej pracy, w tym pracy dzieci. Poza tym, kakaowiec to, po bawełnie, najczęściej nawożona roślina świata. Jego naturalnym środowiskiem jest dżungla – tam rośnie w cieniu innych drzew, ale jego uprawianie na wielką skalę jest wtedy uciążliwe. Plantatorzy tworzą więc ogromne pola kakaowców. Bez intensywnego nawożenia, delikatne kakaowce szybko by uschły.

Marzyciele chcieli wytwarzać produkt najwyższej jakości, kwestie etyczne również były istotne. Stąd, niemal natychmiastowe przestawienie się na produkty ekologiczne. W przypadku ekologicznych plantacji kakaowca, są to właśnie małe, ukryte w dżungli poletka, a ich właścicielami są zwykli farmerzy. Częste i szczegółowe kontrole pośrednio gwarantują spełnienie również założeń Fair Trade.

Czekolady pod marką „Manufaktura Czekolady” są na polskim rynku prawdziwym fenomenem – gwarantują produkt najwyższej jakości, ręcznie robiony, bez konserwantów i ulepszaczy (wystarczy przeczytać na opakowaniu skład), za to z interesującymi dodatkami, jak na przykład z solą morską, prażonym ziarnem kakaowca, lub z chili (to ostatnie połączenie odkryli jeszcze Aztekowie).

Marzyciele nie spoczywają na laurach. W planach mają zrobienie zestawu czekolad „Grand Cru”. Z ziaren pochodzących z różnych krajów, bez dodatków smakowych po to, by móc odkrywać i delektować się bogactwem i różnorodnością smaków.

Marzyciele: Krzysztof Stypułkowski i Tomasz Sienkiewicz

Foto: manufakturaczekolady.pl

 

Poleć znajomemu | Wersja do druku