Berlin, Paryż, nawet Praga to piękne miasta, ale tam jesteś tylko jednym z miliona obcokrajowców. W Warszawie jest inaczej – tu możesz liczyć na szczególne traktowanie
American School of Warsaw jest podobno nazywana „Gucci School”?
Tony Gerlicz, dyrektor ASW: Słyszałem o tym. Ale zanim odpowiem na to pytanie, proszę mi powiedzieć, z czym Pani kojarzy się to określenie?
Z bardzo drogą, snobistyczną szkołą do której chodzą dzieci celebrytów, biznesmenów i dyplomatów, a książki noszą w torbach od Gucciego albo Louis Vuitton.
Po naszej rozmowie przejdziemy się po szkole i zobaczy Pani, że nasi uczniowie ubierają się zupełnie normalnie i chodzą ze zwykłymi plecakami. Nie są też oderwani od rzeczywistości. ASW współpracuje z wieloma warszawskimi instytucjami. W ogrodzie botanicznym nasi uczniowie mają zajęcia na temat ekologicznych upraw, a dzięki relacji ze szkołą specjalną w Konstancinie uczą się opieki nad osobami niepełnosprawnymi. Do ASW przyjeżdżają nauczyciele z innych szkół żeby poznać nasze metody pracy – bo naszym największym sukcesem jest to, że uczniowie uwielbiają się uczyć.
Jednemu nie mogę zaprzeczyć – ASW to droga szkoła, czesne przekracza 15000 USD rocznie. Dzięki temu nasi uczniowie mogą korzystać z pracowni komputerowych, laboratoriów chemicznych, fizycznych, studio nagraniowego, sali teatralnej, basenu, profesjonalnych boisk, a w jednej klasie jest średnio 18 uczniów. Pod względem kosztów nauki ASW nie różni się jednak od innych szkół międzynarodowych ani szkół prywatnych, za które płaci się na całym świecie.
Ilu macie uczniów?
910 podzielonych na 14 klas, odpowiadający polskiej szkole podstawowej, gimnazjum i liceum. Docelowa pojemność szkoły to 950 osób. 70 proc. uczniów to dzieci obcokrajowców, którzy pracują w Polsce. Największą grupę narodową, po Polakach, stanowią Amerykanie i Koreańczycy. Uczniowie najstarszych klas są przygotowywani do międzynarodowej matury (Internatioal Baccalaureate), dzięki czemu trafiają potem na najlepsze uniwersytety: absolwenci ASW studiują w Oxfordzie, Cambridge, na Stanford University, w Columbia University.
Co trzeba zrobić, żeby dostać się do ASW?
Co roku przyjmujemy 150-200 nowych uczniów – tyle miejsc zwalniają absolwenci oraz ci uczniowie, których rodziny wyjeżdżają do innego kraju. Proces aplikacji trwa kilka miesięcy, więc żeby dziecko mogło rozpocząć naukę we wrześniu, najlepiej zgłaszać się już na początku roku. Rodzice kontaktują się z nami przeważnie mailowo lub telefonicznie.
Czy rodzice Waszych uczniów lubią Warszawę?
Nawet bardzo! Wielu z nich jest zaskoczonych po przyjeździe tutaj, bo wcześniej niewiele wiedzą o Polsce. Pamiętają, że Warszawa została zniszczona w czasie wojny. Przed przyjazdem myślą, że kraj jest szary i zimny, a w polskim menu są głównie ziemniaki i kapusta. Kiedy przyjeżdżają, są zaskoczeni, bo kraj okazuje się otwarty i przyjazny. Wiele osób woli mieszkać w Warszawie, niż w Berlinie czy Paryżu.
Dlaczego?
Bo w tamtych miastach byliby po prostu jednymi z miliona obcokrajowców. Nikt nie zwracałby na nich specjalnej uwagi. W Warszawie zawsze mogą liczyć na życzliwe zainteresowanie – na to, że jeśli czegoś nie rozumieją, to zaraz podejdzie ktoś chętny do pomocy. Kiedy raz przyjadą do Warszawy, często nie chcą już wyjeżdżać.
A co w Polsce należałoby poprawić, żeby obcokrajowcom żyło się tu lepiej?
Infrastrukturę, przede wszystkim drogi. Ale w Polsce naprawdę dobrze się żyje.



