Wydarzenia
Katyń 2010
Artur Żmijewski i Andrzej Chyra oficerowie 8. Pułku Ułanow w filmie Andrzeja Wajdy Katyn Fot. Piotr Bujnowicz
Katyń i las katyński to dla Polaków słowa wypełnione treścią narodowej zagłady, jaką było wymordowanie wiosną 1940 roku przez funkcjonariuszy NKWD 15 tysięcy polskich oficerów przetrzymywanych po 17 września 1939 roku w sowieckich obozach jenieckich oraz 12 tysięcy aresztowanych cywilów. Nazwa Katyń symbolizuje to ludobójstwo, za które Stalin oskarżył Hitlera i Niemców. Wyprodukowany w 2007 roku film Andrzeja Wajdy został zatytułowany krótko: KATYŃ. Reżyser filmowych epopei i syn oficera zabitego w lesie katyńskim poczuwał się do powinności wypowiedzenia na głos historycznej prawdy, zakazanej i ukrywanej aż do upadku systemu komunistycznego w Rosji. Obraz wysoko oceniany i nagradzany na międzynarodowych festiwalach nie bez politycznej ostrożności był dystrybuowany na ekranach europejskich i światowych. Paradoks sprawia, że rozpowszechnianie tego faktu ostatecznie wyzwala katastrofa samolotu w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku z prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej na pokładzie i dziewięćdziesięcioma czterema osobami towarzyszącymi Lechowi i Marii Kaczyńskim w drodze na uroczystość uczczenia pamięci ofiar zbrodni, sygnowanej przez Stalina. W ostatnich dniach "Katyń" zobaczyło kilka milionów Rosjan w głównym programie telewizji rosyjskiej, posłowie Europarlamentu reprezentujący 27 państw naszego kontynentu i widzowie projekcji w budynku biur Kongresu USA z inicjatywy Komisji Helsińskiej i przy współpracy ambasady RP w Waszyngtonie. Film wyemitowała telewizja białoruska, łotewska i chorwacka. Lista próśb i zapytań o możliwość emisji "Katynia" wydłuża się z każdym dniem. Także na materiały i filmy dokumentalne czeka społeczność litewska, portugalska, kanadyjska, ukraińska, macedońska, USA, kanadyjska. Wyświetlanie "Katynia" zakazane jest w Chinach, lecz kopie znajdują się w obiegu nieoficjalnym.
zob.:
www.youtube.com/watch?v=r6lTucymQfY www.pamietamkatyn1940.pl
Źródło: www.stopklatka.pl, www.gazeta.pl, PAP



