przejdz do zawartosci

up

Szukaj




wielkość czcionki A A A

"Chrzest" Marcina Wrony


Na ekrany polskich kin wchodzi nowy film Marcina Wrony "Chrzest". Zdobył miano rewelacji krajowego przeglądu w Gdyni 2010, Srebrne Lwy, Nagrodę Specjalną Jury i Nagrodę Polskiej Federacji DKF, a także wyróżnienia za montaż dla Tomasza Sikory oraz za role męskie głównych bohaterów dla Wojciecha Zielińskiego (Michała) i Tomasza Schuchardta (Janka). I był już prezentowany na festiwalach w Toronto, San Sebastian, w Rejkjawiku i w Warszawie.

Michał uciekł z prowincji do metropolii, ożenił się, założył dobrze prosperującą firmę, zamieszkał w apartamentowcu, urodził mu się syn. Odwiedza go Janek, przyjaciel z dzieciństwa, powarający z wojska. Ma być ojcem chrzestnym. Okazuje się, że sielanka jest pozorna, przeszłość powraca, zło ściga Michała – płaci haracz, wie, że tym razem nie wymknie się wyrokowi mafii. Ma plan ocalenia bliskich, liczy na Janka. Reżyser Marcin Wrona opowiada zasłyszaną historię z życia, akcja toczy się w Warszawie, ale dramat rozgrywa się w półplanach między dwoma przyjaciółmi na tle żony (Natalia Rybicka jako Magda) i rodziny jednego z nich.  To mogło zdarzyć się wszędzie, generując pytanie o szansę wyzwolenia się ze zła. Raz oddalone, nachodzi znowu. W umownej, nowoczesnej estetyce filmowej zawarty jest realny ciężar poplątanej egzystencji i konflikt etyczny. Naiwne dobro i bezwzględne zło w wartkim tempie z wyraźnie widocznymi detalami, z bystrym dialogowaniem i aktorską ekspresją wysokiej próby? Nie, film jest zniuansowany i głębszy niż się zrazu wydaje. Zaskakujący finał każe przewinąć wszystkie kadry od końca i ująć całość w perspektywie ontycznej. Dopiero wtedy można zacząć rozmowę o konsekwencjach etycznych konfiguracji  powiązań pomiędzy osobami. Przypowieść nigdy nie podaje gotowego wyjścia z sytuacji, przedkłada jedynie materiał do dokonania wyboru i formowania własnej postawy. Marcin Wrona wywiódł sztukę z surowego gruntu pragnienia istnienia (żeby tylko żyć), na którym uczucie uczłowiecza, strach gubi, postępowanie nie zna hierachii. Prymitywny, a przecież ludzki to świat, nad którym nie można przechodzić do porządku.  Czarno-biały schemat łamie się w zbliżonych ujęciach twarzy: przypatrz się, widzu, to nie jest tylko moralitet, jak myślałeś.
Dobre kino.
Reżyser nawiązał w fabule "Chrztu" do swojego debiutu – "Moja krew" - i zamierza zamknąć temat konfrontacji z czystym złem w trzecim filmie, który już zapowiedział.

 

Poleć znajomemu | Wersja do druku